Wiek: 16 lat BFF: Masha, Elaine, Michel
Wiek: 15 Dołączyła: 26 Gru 2011 Posty: 66 Skąd: Margate, Anglia
Wysłany: 2012-02-18, 21:39
Aphra wpatrywała się w Scarlett z uwagą, kiedy dziewczyna mówiła jej o swojej rodzinie. Poznała po jej słowach, że mimo tego, iż w jej domu panują twarde zasady, nie jest jej tam specjalnie źle. Może nawet w jakiś sposób kochała swoich rodziców i rodzeństwo? Na pewno. Nie wyglądała na wrednego człowieka, choć początkowo sprawiała mylne wrażenie.
Gdy Ferarghall usłyszała pytanie, wzruszyła lekceważąco ramionami. A co jej miała powiedzieć?
- Moi rodzice... Oni właściwie są mugolami - przyznała ostrożnie, bo nie wiedziała, czy Scarlett nie ma uprzedzeń do szlam. - A więc tak, jestem dziwnym przypadkiem.
Skrzywiła się i przez kilka sekund zastanawiała nad tym, czy coś jeszcze powiedzieć.
- W dodatku niechcianym - dodała po chwili namysłu Obróciła wzrok ku zdobytym przez szkołę pucharom z Turnieju Trójmagicznego, bo nie chciała, aby nowa uczennica zobaczyła, że odrzucenie ze strony rodziców ją bolało. Owszem, było tak, ale słabość zdecydowanie nie należała do cech, które pasowałoby ujawniać podczas pierwszego spotkania.
Gryfonka jakiś czas później odwróciła się w stronę Scarlett i posłała w jej stronę delikatny uśmiech.
- Nie mówmy o mnie - zarządziła w końcu, machnąwszy ręką z lekceważeniem. - Powiedz dlaczego zmieniłaś szkołę i gdzie wcześniej się uczyłaś? - poprosiła blondynka, a później spojrzała na koleżankę z zainteresowaniem. Naprawdę ją to interesowało. Niecodziennie do Hogwartu, w środku roku szkolnego przybywał nowy uczeń.
Wiek: 16 lat Orientacja: hetero
Dołączyła: 13 Lut 2012 Posty: 15 Skąd: z Niu Jorka
Wysłany: 2012-02-18, 22:13
Słońce powoli zachodziło, malując na purpurę kawałek nieba widoczny z okna, przy którym znalazła się Scaruśka. Nie chciało jej się stać, więc bezceremonialnie przesunęła jakąś starą księgę i posadziła pośladek na kamiennym parapecie. Przecież to i tak tylko leży...
- Mugol, czarodziej, jeden człowiek - uśmiechnęła się nieco krzywo dając jej do zrozumienia, że dla niej oba te rodzaje są stawiane na równi...
I Aphra mogła wyczuć lekką nutkę ironii. Cóż, człowiek to tylko człowiek. Trzepnij go nieco mocniej, a pęknie takiemu czaszka. A przecież wilkołaki też potrafiły posługiwać się magią. I jeszcze ta regeneracja... Czyż nie byli istotami idealnymi?
- Pytałam raczej czy nie masz przodków którzy wiesz, porastaliby futrem co miesiąc albo coś takiego. Zostałaś zarażona, ta? - to by w sumie tłumaczyło, dlaczego w zachowaniu dziewczyny było tyle... tyle człowieka - No grunt że sobie chyba radę dajesz.
Nie skomentowała tego, że Aphra jest dzieckiem niechcianym. Nie do końca nawet wiedziała, dlaczego blondynka od tak jej o tym powiedziała, skoro już chwilę potem uciekła spojrzeniem gdzie indziej. Założyła kosmyk za ucho i wzruszyła lekko ramionami.
- Aaa, mamy taką szkółkę w Stanach, ale to nic w porównaniu z tym zameczkiem. Nowoczesny budynek, wciśnięty między mugolski urząd i park miejski. Mugolaki myślą, że to zwyczajna prywatna placówka, a my tam sobie machamy różdżkami i jest cacy. Znaczy, machaliśmy - przyznała, w końcu to miała za sobą.
Teraz był Hogwart i konieczność przystosowania się do życia w dormitorium z innymi uczniami. W ogóle bycie non stop otoczoną przez ludzi wymagało od Scarlett przyzwyczajenia, i jeszcze ciągle nie do końca umiała się w tym miejscu rozluźnić.
- Ojciec tak zdecydował - odpowiedziała po chwili, bo to tak naprawdę było najlepszą odpowiedzią - Nie musieliśmy się przenosić, ale on chciał. A widzisz, jest ode mnie silniejszy. No to nie było co protestować... - uśmiechnęła się, rozkładając ręce i spojrzała Gryfonce w oczy.
Ona mogła to zrozumieć, chociaż jeśli ją zarażono i nie żyła pośród swoich, to też niekoniecznie. Takie były jednak prawa watahy i Scar je szanowała.
- Tutaj bogatszą odpowiedź dostaniesz od mojego braciszka Jace'a, który zresztą trafił do twojego czerwonego domu - mruknęła, przeciągając się znowu z cichym westchnieniem - On coś z tatuśkiem dyskutował... Wiadomo, że nie jest kłakiem.
Wiek: 16 lat BFF: Masha, Elaine, Michel
Wiek: 15 Dołączyła: 26 Gru 2011 Posty: 66 Skąd: Margate, Anglia
Wysłany: 2012-02-21, 21:13
- Nie znam żadnych krewnych, którzy byliby wilkołakami - powiedziała po jakimś czasie. Potem uśmiechnęła się do Scarlett i dodała: - Muszę dawać sobie radę. Zresztą, od tego się nie umiera, prawda?
Fakt, może likantropia była dość uciążliwa, ale pomimo tej jednej nocy w miesiącu Aphra żyła w sumie normalnie. Zdążyła się już przyzwyczaić przez całe swoje życie do tego, że jest wilkołakiem i nigdy nie będzie taka, jak inni, aczkolwiek to jej nie przeszkadzało. A przynajmniej nie codziennie, bo zdarzały się takie momenty, kiedy się nad sobą użalała.
Gryfonka słuchała opowieści Scarlett z całkowitym skupieniem. Wyglądało na to, że jej ojciec był stanowczym, nieznoszącym sprzeciwu typem, a puchonka wydawała się mieć do niego jakiś szacunek i wolała mu się nie sprzeciwiać.
- To nie brzmi źle - stwierdziła pokrótce. - Ale tutaj też nie jest najgorzej. Właściwie czasami nawet świetnie. Życie w takim zamku, w dodatku w XXI wieku to coś fascynującego - mówiła, a jej zielono-niebieskie oczy błyszczały z ekscytacji. Zastanawiała się, czy Scarlett czuje się tak, jak ona, kiedy po raz pierwszy przekroczyła próg Hogwartu. W sumie dla niej była to wtedy całkowita nowość, ponieważ nigdy nie miała do czynienia z magią, ale w tej szkole musiało być inaczej niż tam, gdzie Lightersen uczęszczała wcześniej.
- Masz półtora roku na to, aby odkryć sekrety Hogwartu. Tu jest naprawdę dużo ciekawych, tajemniczych miejsc - orzekła, a jej wargi wygięły się w miły uśmiech. - I o wiele bardziej interesujących niż Izba Pamięci.
Wiek: 16 lat Orientacja: hetero
Dołączyła: 13 Lut 2012 Posty: 15 Skąd: z Niu Jorka
Wysłany: 2012-02-23, 17:37
Scar skinęła głową na znak, że zdaje sobie z tego sprawę. Właściwie w tym momencie mogłoby nastąpić spięcie, jak to u czarodziejów - czystokrwiści przeciw szlamom, zrodzeni przeciw zarażonym. Lightersten zdążyła się już jednak zorientować, że to nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Czasami nawet potomkowie ludzi okazywali się silniejsi niż posiadające od początku gen wilkołaki.
- No, nie powiem żeby mnie jakoś straaaasznie odpychało to miejsce. Ma swoje uroki - przyznała, drapiąc zadbanym paznokciem powierzchnię murowanej ściany - Choć przy takiej izolacji pewnie ciężko potem wyjść do mugoli. U nas mugoloznawstwo było obowiązkowe i dużo bardziej praktyczne, wiesz, żebyśmy byli gotowi żyć pośród nich bez wzbudzania specjalnej uwagi.
Nie chciała się przyznać, jak niesamowite wrażenie wywarł i w sumie nadal wywiera na niej Hogwart. Tak, zdecydowanie miał swoje uroki, ale ona jeszcze ciągle tęskniła za Stanami. Minie trochę czasu, zanim tak naprawdę zaakceptuje to miejsce.
Uśmiechnęła się szeroko na wspomnienie o sekretach.
- Myślę, że przynajmniej część dam radę wyniuchać, choć mam nadzieję że będą lepsze niż dyniowy pasztecik od miesięcy gnijący w kącie tego pomieszczenia - mruknęła, świadoma że Aphra musi tak samo jak ona czuć ten wstrętny zapach - Ale hm... sugerujesz coś konkretnego? Bo przecież wcale nie musimy siedzieć w Izbie Pamięci... - zapewniła, ciekawa czy dziewczyna ma ochotę pokazać jej jakieś tajemnicze miejsce, do którego nie da rady trafić przeciętny uczniak.
Cóż, żadna z nich wszak przeciętna nie była.
Wiek: 16 lat BFF: Masha, Elaine, Michel
Wiek: 15 Dołączyła: 26 Gru 2011 Posty: 66 Skąd: Margate, Anglia
Wysłany: 2012-02-27, 15:58
Aphra parsknęła śmiechem. Oj tak, czuła to tak samo dotkliwie, jak Scarlett, ale, w przeciwieństwie do niej, była na to przygotowana. Przyzwyczaiła się już do lenistwa woźnego, który potrafił tylko narzekać na niewdzięcznych uczniów, a sam przez cały dzień sam się obijał i włóczył wraz ze swoim potwornym kotem po korytarzach pierwszego piętra (bo oczywiście to skandal, aby taki schorowany i zasłużony człowiek targał swoje stare dupsko na chociażby piętro wyżej).
Blondynka zwróciła swój wzrok w kierunku okna, przez które można było zobaczyć zachodzące słońce, a właściwie jego chowający już się za horyzontem skrawek.
- W sumie... - zaczęła, przesuwając teraz wzrokiem po ścianie - bardzo chętnie, ale zaraz nadejdzie pora kolacji. Nie powinnaś jej opuścić przynajmniej ze względu na... hmm... twoje kontakty z puchonami i resztą uczniów.
Miała nadzieję, że Scarlett zrozumie, o co jej chodzi. Gryfonka uważała, że na początku trzeba tylko znaleźć kilku lepszych znajomych w tych przyjaźniejszych domach, aby później nie narzekać, że nie ma do kogo gęby otworzyć.
- Ale możemy wybrać się gdzieś jutro albo po kolacji... jeśli oczywiście masz ochotę - zaproponowała żwawo. Właściwie musiałaby pomyśleć nad miejscem, które zaskoczyłoby nową koleżankę. Bo przecież nie zabrałaby jej do kuchni albo do klasy od eliksirów - bez przesady!
Wiek: 16 lat Orientacja: hetero
Dołączyła: 13 Lut 2012 Posty: 15 Skąd: z Niu Jorka
Wysłany: 2012-02-29, 12:56
Oryginalność woźnego była tym, czego Scar ciągle jeszcze nie zdążyła poznać, ale co zdecydowanie na nią czekało. W końcu tego uroczego człowieka nie da się unikać w nieskończoność, nawet jeśli twierdzi iż w tym wieku nie powinien chodzić po schodach. Przecież dałby się nawet i połamać, żeby tylko złapać jakiegoś uczniaka na - o zgrozo! - gorącym uczynku.
Faktycznie, kolacja. Sugestię Aphry Puchonka zrozumiała jednak odrobinę inaczej - prawdopodobnie inaczej. Zmarszczyła lekko brwi.
- Haa, czyli już poszła plota że mnie tam specjalnie nie kochają? - zapytała, po czym zaśmiała się lekko - Nie moja wina, że mam instynkt zwierzaka i jak mnie obskoczy za dużo ludzi naraz, to wilk w środku krzyczy o zagrożeniu. Ale tak, tak, już i bratu obiecałam być miłą i kochaną, i do rany przyłóż...
Przewróciła przy tym oczami. Mogła się odezwać do Jace'a, teraz Aphra okazała się też w porządku. Stopniowo wyłapie sobie jeszcze parę interesujących osób, ale przecież nie trzeba się było z tym spieszyć. Nie będzie desperacko szukała sobie przyjaciół, bo... bo aż tak desperacko ich nie potrzebowała. Większość z tych ludzi i tak pewnie uciekłaby słysząc, że Scarlett uważa ludzkie mięso za delikates.
- Nooo, to w takim razie jeszcze muszę wcześniej skoczyć do sowiarni, bo miałam przesłać mamuśce sowę i się wkurzy jak nie odpowiem - mimo różnych dziwnych cech, panienka Lightersten była niespodziewanie obowiązkowa, co było chyba jednym z powodów dla którego przydzielono ją do żółtego domu - Już dzisiaj nie będę cię męczyć, ale jak się złapiemy gdzieś na dniach, to nie obrażę się za pokazanie czegoś ciekawego. Tymczasem... na razie no - mruknęła, posyłając jej uśmiech, i opuściła izbę pamięci kierując się ku schodom na górę.
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum